7 sposobów na radykalne przetestowanie laptopa Lenovo (wideo)
Większość właścicieli laptopów Lenovo troskliwie opiekuje się swoimi komputerami. Nie brakuje jednak ludzi, którzy bezlitośnie się na nich wyżywają. Później wrzucają relacje ze swoich wyczynów na YouTube.
Sposób 1. Zalanie
Klasyk. Jedna z najprostszych sposobów na przetestowanie laptopa.
Lenovo wprowadziło do swojej oferty notebooki przynajmniej częściowo odporne na zalanie. Komputery radzą sobie z cieczą – pod warunkiem, że wylewa się ją dokładnie na klawiaturę.
Tak wygląda to w warunkach laboratoryjnych:
Sposób 2. Zatopienie
Do zatopienia komputera trzeba mieć przynajmniej akwarium. Lepiej wynająć jednak do tego celu basen, na przykład od NASA:
Powyższy test sprawdzał jedynie wytrzymałość obudowy laptopa. Od początku było jasne, że elementy elektroniczne nie przeżyją
.
Sposób 3. Upuszczenie kuli
Wygląda to może mało spektakularnie, ale ta kula waży ponad pół kilograma. Lenovo wytrzymuje dokładnie 580 gramów metalu spadającego z wysokości 1,7 metra. Do zniszczenia potrzeba więc większego ciężaru lub wysokości
.
Sposób 4. Skok z laptopem
Jeden z najbardziej oryginalnych sposobów. Człowiek w specjalnym kombinezonie rzuca się z laptopem z wysokości 8 metrów. Komputer trzyma w dłoniach. To się nazywa troska
.
Sposób 5. Zderzenie ze ścianą
Jak będzie wyglądał laptop Lenovo, gdy zderzy się ze ścianą z prędkością 50 km/h? Odpowiedź brzmi: będzie wyglądał źle, ale nadal będzie działał!
Sposób 6. Nadepnięcie
Test przeprowadzany na starym ThinkPadzie firmy IBM. Nie wiadomo czym urządzenie zasłużyło sobie na takie traktowanie. Dzielnie przetrwało jednak tortury
.
Sposób 7. Pozostawienie w rękach dziecka
Dowód na to, że nawet dziecko nie uszkodzi ThinkPada.
Oczywiście wiele zależy od determinacji dziecka
. Dlatego odradzamy wam sprawdzanie tego na własnej skórze. Tak samo jak nurkowanie w basenie czy skakanie z 8 metrów. Skoro ktoś już to zrobił…
.
-
Stary Thinkpad faktycznie jest odporny niesamowicie. Co do produktów Lenovo niestety nie miałem jeszcze okazji
Wydać 8 tyś na laptopa żeby nim można było potem rzucać – ciekawy pomysł
-
nom, ale to pewnie niesamowite doznanie…wydać 8 kafli na lapka i..pierdut nim o ścianę..Rety, jakie to musi być wyzwalające uczucie!!
-
Co to za lipne testy ? Czy komuś udało się kiedyś wylać kawę, herbatę czy cokolwiek innego jednym gładkim strumyczkiem jak na pierwszym filmiku ?
To “zatopienie” to też jakaś ściema. Czy ktoś widział czy oni ten komputer potem uruchomili ? Bo to chyba najważniejsze a nie to, że laptop może się wykąpać bo w ten sposób ja mogę wrzucić przewody wysokiego napięcia tak z 4kV i nic się nie stanie bo napięcia nie załączę.
“Upuszczenie kuli” – no tak, bo każdego dnia duże metalowe rzeczy spadają dokładnie centralnie na laptopa i wcale jak wypada mi z rąk to nie spada krawędziami na ziemię, tylko jak kot, zawsze na płasko!
“Skok z laptopem” – ja mogę nawet filiżankę porcelanową z dynastii Ming zrzucić z 8 metrów i bym się nie bał jakbym na poduszę powietrzną rzucał.
“Zderzenie ze ścianą” i “Nadepnięcie” to można jeszcze uznać za poprawny test.
A to dziecko uderzało z taką siłą jak ja czasami piszę więc żadna rewelacja. -
hawk tak ja widziałem mi się piwo wylało na klawiaturę odwróciłem laptop piwo wyleciało i dalej korzystałem z laptopa
-
Brakuje “upuszczenia laptopa”. Poza “zalaniem kawą” to najczęstszy przypadek.
-
Przyznam, że mam 3 lata R61i , dałem za niego 2500 zł i przeżył upadek z siedzenia kierowcy w samochodzie ciężarowym na beton(na szczęście upadł płasko), matryca dostała śrubokrętem w prawy górny róg i jest tylko rysa. Było i tak, że jak była zamknięta klapa nadepną na niego znajomy ok 80kg ! i tu złamały się jedynie dwa małe kawałeczki plastiku po bokach czego jeszcze nikt nie zauważył zanim mu nie powiedziałem. Używam go codziennie po kilkanaście godzin i po 3 latach nie ma śladów na zawiasach choć wiele godzin spędziłem z nim na kolanach w kołyszącym samochodzie. Wymieniałem w nim tylko klawiaturę, bo padł jeden klawisz. Jestem bardzo zadowolony z niego i przyznam, że teraz wymieniłem na R500 (z wyglądu prawie identyczny) i nie zamienię na nic innego mimo, że za cenę prawie 4000 zł ( bo tyle dałem) spokojnie kupił bym “marketowego dziada” z dużo lepszymi parametrami. Cóż, coś za coś
-
a mi Dziecko ostatnio prawy shift wyrwało (pernametnie, już nie do wciśniecią) w T40 (model 2373).
-
dodatkowo : jakieś 2 miesiące temu : T40 spadł ze stołu – prawy zawias poszedł do wymiany (na allegro 13PLN)
-
Z nieco innych testów: Podczas ostatnich upałów umknęło mi, że nie wyłączyłem mojego T61 przed wrzuceniem go do plecaka. Laptop przez pół godziny był włączony, zamknięty w plecaku, gdy pieszo wracałem do domu (temp. na zewnątrz > 30st). Gdy dotarłem do domu, laptop był tak gorący, że nie dało się go dotknąć, niemniej jednak nadal działał. Właśnie używam go do napisania tej notki, co świadczy, że nie uszkodziła go nawet praca w ekstremalnej temperaturze, praktycznie bez chłodzenia.
Używane ThinkPady (takie jak mój) stoją po niecałe 2k, a ich cena praktycznie nie zmienia się w czasie. To chyba najlepszy laptop, jakiego można sobie zafundować.
-
ja swojego dell d630 przejechalem dwukrotnie samochodem (naprawde przypadkowo… na joemonstera sie nadaje opis tej sytuacji) to ile razy w plecaku wlaczony jechal to niepoliczalne…. i ciagle jest w uzyciu. ale LCD musialem w nim wyminiec gdy dzieci ze zostlu go zrzuily i odbil sie krawedzia ekranu..
ogolnie bardzo niezawdony sprzet -
Z nieco innych testów: Podczas ostatnich upałów umknęło mi, że nie wyłączyłem mojego T61 przed wrzuceniem go do plecaka. Laptop przez pół godziny był włączony, zamknięty w plecaku, gdy pieszo wracałem do domu (temp. na zewnątrz > 30st). Gdy dotarłem do domu, laptop był tak gorący, że nie dało się go dotknąć, niemniej jednak nadal działał. Właśnie używam go do napisania tej notki, co świadczy, że nie uszkodziła go nawet praca w ekstremalnej temperaturze, praktycznie bez chłodzenia.
Używane ThinkPady (takie jak mój) stoją po niecałe 2k, a ich cena praktycznie nie zmienia się w czasie. To chyba najlepszy laptop, jakiego można sobie zafundować.mam R400 – skonfigurowaną tak, że zamknięcie klapy nic nie robi. Usypianie mam zrobione na włączniku. Po aktualizacji softu od Lenovo wyłączyło się usypianie włącznikiem. Myśląc, że lap jest wyłączony wrzuciłem go do pokrowca termoizolacyjnego, który jest bardzo dopasowany do R400 i wrzuciłem do plecaka. Po 40 min chcąc skorzystać z niego wyciągnąłem go i co? Nadal był włączony. Fakt trochę się nagrzał, ale też nie aż tak bardzo.
Pomimo tego, że thinkpady są w sumie dość drogie w stosunku do parametrów, to nie wyobrażam sobie kupić inny model (przynajmniej na razie). Pomijam fakt, że kosmiczny design modeli z segmentu do użytku domowego po prostu mi nie odpowiada…
-
A ja niestety mam duuuuuży zawód
. Za moją osobistą namową i dzięki mojej dotychczasowej wiedzy i doświadczeniu (oraz obiegowym opiniom, które dobrze podsyca marketing Lenovo po byłym IBMie), szwagier nabył Lenovo R61i. Sprzęt MUSIAŁ mieć podwyższoną odporność, gdyż ogólnie szwagier raczej nie chucha na sprzęt. Niestety, pokazałem mu to, co demonstrowało Lenovo i czym się chwaliło w biznesowych seriach – czyli własnie podwyższoną odporność, m.in. wzmocnioną ramkę matrycy LCD i możliwość uchwycenia za nią, co w przypadku innych latopów jest mocno niewskazane. Po roku urzytkowania (sprzęt na osobę fizyczną – 2lata gwarancji) – okazało się że pękła matryca. Gdzie pękła? DOKŁADNIE pośrodku ramki od samej góry linią prostą w dół. Sprzęt oczywiście wysłaliśmy do serwisu. I zgadnijcie – jaka była odpowiedź? Uszkodzenie mechaniczne – GWARANCJA NIEUZNANA !
Oczywiście zaproponowali odpłatną wymianę matrycy na nową za circa 1200pln, po naszym odrzuceniu, kolejna propozycja naprawy na używanej matrycy za 800pln (netto oczywiście cały czas). Również podziękowalismy.
Próba interwencji przez oddział Lenovo Polska – również spalił na panewce – wykręcil się, że słowo Autoryzowanego Serwisu jest ostateczne i nic im do tego…
I ja się pytam – GDZIE TA SOLIDNOŚĆ FIRMY LENOVO ?
Bo ja jej nie widzę ani w sprzęcie (fakt, solidniejszy może od przeciętniaków, ale nie aż tak jak to opisują), ani tym bardziej w serwisie czy o zgrozo! w oddziale Lenovo!.Cóż… żałuję bardzo, że tak się zawiodłem. Innym również radzę przesiać reklamę, marketing i informację niektórych o niezawodności, przez sito realności. Nie jest tak pięknie jak by to malowali. A że jest lepiej niż w tanich Asusach, Acerach czy HP…
heh.. drugiemu szwagrowi poleciłem niezbyt taniego HP z serii “b” (jak biznes) – i tu się nie zawiodłem, a po wyeksploatowaniu go niemal 3 letnim – też kupił notka tej samej marki, tylko nowszy model.Pozdrawiam wszystich
i jeszcze raz życzę dodatkowej odrobiny sceptycyzmu w stosunku do niektórych rewelacji.Hough!
-
Czyżby komentarze były moderowane?
no cóż.. to już kropka nad “i”… -
Co to za beznadziejne testy??? Przecież testy na niezawodność wyglądają zupełnie inaczej! Gdzie komora chłodnicza i grzewcza? Porządny laptop powinien działać w temperaturze -40 stopni C. i +70 stopni C.Pył Kanadyjski który wdziera się w najmniejsze zakamarki niszcząc elektronikę przy okazji. Test wstrząsowy. Nie ma tego! Lenovo to firma dość tania i nie należy do laptopów najbardziej niezawodnych. Na początku nie radząc sobie w Europie zaczęła się rozwijać w Chinach. Teraz dopiero powróciła i za niewielkie pieniądze można kupić laptopa owej firmy. Najbardziej niezawodnymi laptopami są laptopy firmy Asus.
@Koneser
Cóż on robił z tym laptopem? Myślisz że laptop o podwyższonej wytrzymałości jest pancerny? Matryca jest chyba najsłabszym punktem i trudno, aby po upadku nawet z 1 metra się nie zbiła… Oczywiście nie mówię że zawsze się zbija bo czasem można mieć po prostu szczęście.
Nie polecam Lenovo… -_- -
@Andrew.
Czyli co do Lenovo mamy jednak podobne zdanie. Inaczej położyiśmy jedynie akcent co “nie bycia na szczycie”
– ja bardziej zwracam uwagę na to, że jeśli chodzi o jakość samego sprzętu, to się rozmija to nieco z prawdą w stosunku do markateingowych opinii, pomimo iż faktycznie mogą być nieco bardziej wytrzymałę od przeciętnych laptopów innych firm. Jednak sama usterkowość to jedno – a sposób roziwązania naprawy reklamacyjnej – to drugie. I w tym przypadku jestem przekonany, że Lenovo dbając o swoją markę w Stanach, tam by wymieniło ramkę i matrycę bez szmerania (o ile tylko obejmował by je okres gwarancyjny).
Odnośnie zaś HP – tu również się zgadzam, że 2/3 ich sprzętu to niezły koks serwisowy. Wszystkie serie VALUE/standard (czyli np.6710s/6720s/550…itp) to tragedia. Również wszystkie, jakże piękne skądinąd Paviliony sypią się na potęgę. Te ostatnie mają zresztą nawet oddzielne punkty serwisowe od pozostałych lapków.
Jednak serie biznesowe to inna bajka. Ani 6720b, ani dawniejsze nx7300 ani również obecne, w nowej liniii ProBooki – nie słysząłem, żeby sprawiały problemy. Jest to zresztą łatwo wytłumaczalne – bo obecny biznes powstał na bazie dawnego biznesowego Compaqa, a ten miał dużo porządniejsze sprzęty niż popularne HP ;-].
Nic to. Mam nadzieję, że serwis Lenovo kiedyś się przejedzie na takiej obsłudze – przecież wysoko plasowanego sprzętu.
Tak więc – chcesz kupić sprzęt do domu – polecam Toshibę.
Chcesz kupić sprzęt wytrzymalszy lub do firmy – polecam HP.Hough!
I powodzenia wszystkim ufającym w niezawodność Lenovo i jego serwisu. -
@Artur – takie sprzęty to m.in. Panasonic Toughbook. Jeśli potrzebujesz do zakładu stolarskiego gdzie sie pyli lub na wojnę w zatoce perskiej oraz na Antarktydzie – polecam. W przeciwnym wypadku, szkoda kompromisów na jakie musisz pójść użytkując taki sprzęt (o kwocie za neigo nie wspomniawszy).
-
@Andrew: tu nie chodzi o to ze Ty masz z laptopem wytrzymac w piekarniku 70 stopni – tylko o to ze komp przypadkiem zamkniety w plecaku moze sie rozgrzac do na prawde wysokich temperatur. Pomijajac nawet takie przypadki – to np po 2 latach uzywania komputera radiatory sa najczesciej tak zakurzone ze ich wydajnosc spada kilkukrotnie. Ilu uzytkownikow otwiera notebooka zeby go wyczyscic z kurzu? A przeciez otwory przez ktore komp zasysa powietrze sa w 95% na dole… kurz sie zbiera.
Dlatego czym bardziej komputer odporny na wysoka temperature – tym dluzej pozyje.
Znany jest np przypadek IBMa i Della upieczonego w piekarniku – obudowa sie zdeformowala ale po ostygnieciu sie uruchomil.
A w pewnych starszych komputerach skladanych w Polsce byla wada polegajaca na tym ze dysk byl za blisko procesora (starszy, mocno grzejacy sie AMD).
Jak taki komputer byl przez przypadek zamkniety w torbie gdy byl wlaczony to po dostatecznym czasie dysk rozgrzewal sie tak,
że tracił wszystkie zapisane dane… -
Moim zdaniem, laptom upuszczony na ziemię powinien przez pół minuty od tego zdarzenia razić prądem każdego kto go dotknie. To samo powinno spotkać śmiałka, który będzie próbował walić na oślep w klawiaturę. Niech się dziecko na uczy…

